Relacje z rejsu pisane dla ANCHOR SATELITTE COMUNICATION LLC przez Kazimierza Maucego

Od
23 sierpnia 2006 - 13:10 do 18 września 2006 2:35
 
 
  Za http://www.anchorsat.com/NektonText.html  
     
 

 

18 wrzesnia 2006 2:35 GMT
Robert...stalismy na kotwicy do 1630 PST...teraz walimy na poludnie w strone Beringa. Poz. 68
06.3N  166 44.9W. Mamy na razie dobry wiatr...fala rosnie w miare wychodzenia z za cypla.
Pozdrowienia Kazik


18 wrzesnia 2006  1:35 GMT
Robert...serdeczne pozegnania, usciski i z zalem ruszylismy w dalsza droge do Dutch Harbour.
Stary plynie do Nome na Alasce. Tak naprawde to w Beringu zadecydujemy czy walimy prosto na
Dutch Harbour czy na Nome...bedzie to zalezec od sytuacji pogodowej. Poznalismy nowych ludzi,
zeglarzy...tym razem z Polski...wspaniali ludzie, zal sie bylo rozstac. Lecz czas do domku wiec
gnamy. Pozdrowienia Kazik. VA3KAS
Czesc Robert..u nas nic nowego.Dzieki za pogode.  Stoimy oslonieci od fali i czekamy az sie
wywieje. Ciagle wieje i pada zimny deszcz..moze juz dzisiaj ruszymy. Lukasz upiekl wczoraj dwa
chlebki - wyszly znakomicie - i chyba zostanie jachtowym piekarzem.   Pozdrowienia Kazik


17 wrzesnia 2006 03:03 GMT
Robert...stoimy na kotwicy zaslonieci od fali brzegiem za Pt. Hope. Stoi przy nas rowniez Stary.
Dotarl kilka godzin po nas sterujac sterem awaryjnym...ale sie chlopcy nameczyli. Wlasnie
wyszedlem z kojki...och jak dobrze...jacht w srodku podsechl, pospalismy...zaraz swiat wyglada
inaczej. Samopoczucie dobre oczkolwiek troche zmeczeni. Jak tylko sie troche wydmuch to ruszymy
dalej. Zaloga Starego naprawia sterociagi i zamocowanie silownika od autopilota ktory zerwal sie w
czsie sztormowania (po zerwaniu sterociagow uzywali autopilota do czasu kiedy i ten odmowil
posluszenstwa). Pozdrowienia.....Kazik

16 wrzesnia 2006 2:29 GMT
Robert...zchodzimy  z kursu aby schowac sie za Pt. Hope. Wiatr z dobrego kierunku to dobraz rzecz
ale bez przesady. Juz na dojscju na wysokosc Lisburne Penisula wiatr przybral na sile. Wieje ok.
45kn  Staniemy blizko brzegu oslonieci od fali ktora jest delikatnie mowiac niemila. Bedziemy
czekac na Starego gotowi do natychmiastowego wyjscia na jego spotkanie....ida na awaryjnym
rumplu...sterociagi zerwane i silownik od autopilota urwany...dzielni chlopcy. Nasza poz. 68 18.2N  
166 38.4W. Pozdrowienia Kazik



15 wrzesnia 2006 23:04 GMT
Robert...Gerus wyrwal mnie do radia, ale akurat przesylales Grib file wiec nie przerywalem.
Wolalem cie po ottrzymaniu pogody lecz bez rezultatu. Plyniemy teraz kursem 224T z predkoscia ok.
6.6 Kn. Przed nami Cape Lisburne ok. 60Nm. Pozniej Pt. Hope a nastepnie Cape Prince of Wales
czli Bering Strait. Wieje z dobrego kierunku wiec gnamy co kon wyskoczy. Wiatry z kierunkow
polnocnych oznaczaja chlodek, ale za to pchaja nas do celu...wiec cos za cos. Plyniemy teraz
daleko od ladu pozostawiajac zatoke Ledyard Bay gdzies tam we mgle po lewej burcie. Jazda w
zasiegu ladu jest ciekawsza i czas predzej mija na podziwianiu wspanialych widokow.
Pozdrowienia Kazik VA3KAS

15 wrzesnia 2006 16:30 GMT
Robert...Icy Cape juz poza nami. Plyniemy teraz w kierunku Cape Lisburne, 105 Nm przed nami.
Nasza poz. 70 08.3N 162 45.2W. Jest mokro i chlodno. Wlasnie schodzi z wachty Tadziu... nie
powiem jak skomentowal pogode. Przejelismy wachte razem z Danielem, ktory pierwszy poszedl za
ster...za godzinke go zmienie. Wczoraj Lukasz piekl chleby. Upiekl dwa. Pierwszy wyszedl bardzo
dobrze...jeszcze nie wystygl a juz zniknal. Wyszedl  jednak troche maly wiec piekac nastepny
podwoil skladniki. Efekt tego byl taki, ze chlebek pieknie wyrosl lecz gdy zaczal sie piec i dostal
wiecej ciepelka to podrosl jeszcze bardziej i zabraklo jemu miejsca w automatycznym piekarniku.
Zaczol wyciekac po  bokach i na grzalke...zadymil Tadziowi i Ani kabine no i czesciowo sie nie
wypiekl. Ale to nic...mysle, ze nastepny uda sie na 100%. Jak tylko poprawi sie propagacja to
podesle zdjecie. Pozdrowienia Kazik


14 wrzesnia 2006  22:57 GMT

Robert...i znowu plyniemy. Te dwa dni odpoczynku dobrze nam zrobily. Spedzilismy mile czas
wspolnie z zaloga Starego. Dostalismy w prezencie od lokalnych ludzi lososie i jak juz pisalem
udziec z karibu. Najpierw przygotowalismy lososie...szefem kuchni by oczywiscie specjalista od
rybki, Gerard. Palce lizac...myslelismy ze rybki bedzie az zanadto a poszla za jednym
posiedzeniem...apetyty dopisuja. Co do udzca z karibu to i tutaj Gerus wykazal swoje zdolnosci
kulinarne. Inni jednak pomagali. Tadziu obral miesko z kosci. Daniel pokroil je na kawalki a Gerus
zamarnowal z cebulka, czosnkiem, tymiankiem itd. , zawinal w folie i upiekl na grilu. Fantazja,
miesko smaczne. Agnieszka przyniosla czerwona kapuste, byly rowniez ziemniaczki....a na deser
owoce z bita smietana...jak ucztowac to ucztowac. Po ucztach i pogaduszkach wspolnie
ogladalismy filmy. Teraz walimy dalej w strone ciesniny Beringa. Mamy nadzieje, ze prognoza sie
sprawdzi i w net powieje z N. Robert, prosze miej oko na nizach ponizej nas...teraz tam na dole
rowniez jest jeden i wieje. W zaleznosci od pogody plyniemy do Dutch Harbor lub tez do Nome.
Czas nagli bo trzeba wracac do pracy i codziennych obowiazkow...a przede wszystkim do
czekajacych rodzin. Przed nami jeszcze daleka droga, lecz jak pogoda dopisze to w miare predko ja
przelecimy. Nasz port docelowy to Vancouver. Tyle na razie...pozdrowienia od wszystkich...Kazik
(VA3KAS)



14 wrzesnia 2006 1:10 GMT
Robert...ciagle stoimy na kotwicy i czekamy na pogode. Propagacji dlugo nie ma i nagle sie
pojawie...tak ja teraz. Dzisiaj bedziemy miec wspolny obiad z zaloga Starego....bedzie udziec z
karibu. Wyspalismy sie do syta. Prawdopodobnie ruszymy jutro. Moje gardlo wraca do
zdrowia...zaczynam mowic :-))). Pozdrowienia Kazik


12 wrzesnia 2006 19:36 GMT
Robert...stoimy na kotwicy oslonieci od fali brzegiem...do zatoczki wejsc nam sie nie
udalo...przytarlismy troche przy wejsciu wiec natychmiast sie wycofalismy...teraz czekamy na rozwoj
tego nizu. Nasza poz.  70 49.4N  158 15.5W. Pozdrowienia...Kazik


12 wrzesnia 2006 3:02 GMT
Robert...lecimy juz na SW do domciu...a czas nagli...juz od dwoch dni czesto zamarzaly liny a
ostatniej nocy poklad pokryl sie cienkim lodem...kropelki mgly osiadaly na jachcie zmieniajac sie w
lod...tak, to znaczy, ze bylo zimno. Teraz z kazda mila temperatura bedzie sla w gore...taka mamy
nadzieje. Jak tylko staniemy na kotwicy to pewnie wszyscy zasna snem kamiennym jako, ze mamy
tutaj zaleglosci. Wiesz, jak dochodzilismy w nocy do Barrow przywitala nas wielka luna od miejskich
swiatel...cieszylismy sie, ze tam doplywamy...niestety predko realia przeniosly nas do
rzeczywistosci...przeniosly nas od ludzi milych, goscinnych, cieszacych sie nasza wizyta w swiat
zimnych, bojacych sie o swoje stolki, znerwicowanych biurokratow...w swiat oszolomow. Tak...
jestesmy zawiedzeni wjazdem do USA. W zalaczeniu zdjecie z podejscia do Barrow, Alaska.
Pozdrowienia Kazik.

12 wrzesnia 2--6 1:34 GMT
Robert...stanelismy nad ranem przy miasteczku Barrow juz po zachadniej stronie Point Barrow i
przespalismy sie ze 4 godzinki. Mielismy duze nadzieje na zakupy, prysznic no i paliwo z czego
udalo nam sie dostac z trudem paliwa ...bardzo drogie zreszta, bo to przeciez kraina ropy:-)).
Niestety, nie dostalismy pozwolenia wyjscia na lad...powiedzieli ze odprawic sie musimy w Nome
lub w Dutch Harbor...wiele setek mil przed nami. Po debatach telefonicznych pozwolili nam wziasc
paliwo pod warunkiem, ze ponton nasz, ktorym je przewozilismy nie dotknie suchego ladu jak i
zadna osoba nie wejdzie na lad...wiec stali w gumiakach na plytkiej wodzie...czy to jest do
uwierzenia...pozostawie to jednak bez komentarza...ja po prostu wiem...a chlopcy ze Starego...zrobili
tylko duze, bardzo duze oczy...byl to ich pierwszy kontakt z ta AMERYKA. No coz, nie zawsze tak jest
jak w bajkach pisza. Plyniemy teraz w pospiechu do Peard Bay gdzi schowamy sie przed idacym tu
ssztormem i duzymi falami i jak tylko sie wywieje i wiatr odwroci na N to gnamy dalej. mamy jeszcze
troche lodu na drodze wiec trzymamy sie blizko brzegu. Dalej lody sie koncza i zostaja tylko
przewalajace sie przez te wody jesienne sztormy. Serdecznie pozdrawiamy VA3kas


11 wrzesnia 2006 14:25 GMT
Robert....wlasnie przed ok. 45 min.  temu tj, ok. 1200 UTC przekroczylismy magiczna linie Point
Barrow. Zrobilismy to wspolnie ze Starym. Byla to dla nas niesamowita chwila...jeszcze niecale
dwie godziny wczesniej obawialismy sie, ze utkniemy w lodzie...jazda byla trudna. W zalaczeniu
kilka zdjec,


10 wrzesnia 2006 19:03 GMT
Czesc Robert...poz. 70 43.1N  151 42.16W. Widocznosc znowu ograniczona..mgla...lodu coraz
wiecej jako, ze zblizamy sie do Cape Halkett przy ktorym zageszczenie lodu wzrasta do 2/10...jest to
oczywiscie zageszczenie przez ktore przechodzimy bez problemu, ale trzeba uwazac aby nie
przywalic w lod o co bardzo latwo...chwilka nieuwagi....Rano gdy sie przebudzilismy,stojac na
kotwicy, slyszelismy jak kawalki lody odrywajac sie od takielunku, walily o poklad...pewnie
troszeczke sie ocieplilo :-)). Madre ptaki juz leca na poludnie, a my jeszcze pniemy sie do gory...do
Point of Barrow...pozniej juz tylko w dol na poludnie tak jak ptaki. Robet...miej oko na nizu w
okolicach Bering Strait...widzimy, ze przeniesie on silne wiatry i pewnie duza fale za Point of
Barrow...oczywiscie wiejac prosto w nos.  Serdeczne pozdrowienia od calej zalogi....Kazik (VA3KAS)


9 wrzesnia 2006 23:17 GMT
Robert...niestety moment wyjscia jest zawsze czasem zamieszania...jeszcze to jeszcze tamto...no i
przegapilem czas. Plyniemy teraz dalej...jak najblizej brzegu. Sytuacja lodowa jest tutaj duzo
lepsza...tak jak na mapkach widac...oczkolwiek od czasu do czasu przeplywamy przez pola lodowe.
Poz. 70 27.9N  148 22.0W. Stary plynie razem z nami. Jesli mgla nie zelzy to staniemy na noc za
jakas wyspa. Serdecznie pozdrawiamy Kazik

9 wrzesnia 2006 20:52 GMT
Robert...stanelismy na noc przy Cross Island. Znowu podejscie wieczorkiem i we mgle. Ku naszej
uciesze, gdy doszlismy do ladu, zobaczylismy swiatlo i jakies baraczki....po chwili na lodzie pojawili
sie ludzie...bylo ich coraz wiecej. Wyladowalismy pontonami na ladzie i okazalo sie, ze jest to letnia
baza wielorybnikow. Przywitali nas bardzo cieplo, poczestowali kowa i cherbatka a dzisiaj rano
przygotowali dla nas sniadanko...niesamowite. Pokazali nam sprzed do polowow wielorybow, duzo
opowiadali o sposobach jakimi je lowia jak i pokaali nam swoja bron uzywana do polowan i
ochrony przed niedzwiedziami. Wlasnie dzien wczesniej zastrzelili niedzwiedzia polarnego ktory
podchodzil bardzo blizko do nich..nie dal sie przepedzic. Na plazy lezala jeszcze zakrwawiona skora
niedzwiadka. Nasza pozycja  70 29.4N  147 58.6W. Pozdrowiwnia Kazik

9 wrzesnia 2006 3:32 GMT
Robert...przebijamy sie ciagle przez lody...na noc chcemy podejsc do lodu i schowac sie za
wyspe...jest mglisto i miejscami robi sie niezly labirynt. Stary plynie z nami. Jest fajna zabawa.
Wymienilismy naszych kamerzystow aby miec troche filmu swoich jachtow w lodach....no i
oczywiscie zdjecia. Nasza poz. 70  21.1N  147 10.9W. Dzieki za informacje...oczywiscie
podzielilismy sie z nia z zaloga Starego. Pozdrowienia Kazik




8 wrzesnia 2006  22:50 GMT
Czesc Robert....nasza poz. 70 10.9N  145 54.2W. Ciagle plyniemy we mgle w kierunku Point of
Barrow. Niedaleko plynie zaprzyjazniony zestaw pachany. Juz niedlugo nasze drogi sie rozejda
poniewaz ich podroz juz sie pomalu konczy, a my pewnie walimy dalej. Dzieki za pogode i
lody...jestes niesamowity. Nastroje dobre, jest wesolo. Nie udalo mi sie wywolac ciebie na
radio...propagacja lub tez byles zajety?  Pozdrowienia Kazik PD. Cala zaloga prosila o przekazanie
goracych pozdrowien i dziekuje za wszystkie wiadomosci jak i wspaniala komunikacje.


8 wrzesnia 2006  20:19 GMT
Robert...jedziemy we mgle przez pola lodowe...zageszczenie lod w obecnej chwili nie jest dla nas
jeszcze problemem...mgla jednak czyni, ze pokazuja sie one czesto troche pozno. Na zdjeciu 328
plyniemy wspolnie po morzu Bering.... Natomiast na zdjeciu 3345 obydwie zalogi na pokladze
zestawu pchanego...zostalismy zaproszeni na kawe przez kapitana morskiego pchacza...ot tak, na
morzu przycumowalismy po obu stronach pchacza, ktory dal maszyny na zero i kapitan poczestowal
nas swiezo zaparzona kawusia...niesamowite...co za fantazja...wspaniali ludzie. Jestesmy tutaj dla
nich pewnego rodzaju atrakcja. Nastroje dobre i jest wesolo. Nasza pozycja tzn. Nektona i
Starego...70 03.25N   145 10.0W. Serdeczne pozdrowienia od wszystkich.....Kazik (VA3KAS)


8 wrzesnia 2006 15:20 GMT
CZesc Robert...jest 0620PST i wyruszamy z Kaktovik, gzxie wraz ze Starymstanelismy na noc. Poz.
70 08.4N  143 37.7W. Silnik juz na chodzie i chlopcy rwa kotwicce - faktycznie rwa rekami bo przy
kotwiczeniu nawalila winda. Pozdrowienia Kazik


7 wrzesnia 2006 16:54 GMT
Czesc Robert...wlasnie obudzilem sie i zobaczylem ze cos sie szykuje. Ania ubija smietane i robi
cos dobrego...gdy sie zaczalem dopytywac dowiedzialem sie, ze Daniel ma urodziny wiec kamera
przygotowana, deserek zaraz bedzie i plan jest taki zeby Daniela zerwac z luzka do messy i
zaspiewac jemu sto lat. Nasza poz. 69 53.9N  139 03.1W. Zblizamy sie do brzegow Alaski...jest
piekny sloneczny ranek - widoki wspaniale...Pozdrowienia Kazik.

7 wrzesnia 2006  2:54 GMT
Robert...poz. 69 51.8N  135 05.8W. Plyniemy na silniku pod wiatr czekajac za ten sie odwroci i
zacznie wiac z dobrej strony. Czas mija sennie...jedni czytaja ksiazki inni spia...za sterem
Gerard...wlasnie z Wiesiem ma wachte...potem Tadziu z Lukaszem na i ja z Danielem wchodze na
psia wachte...mam nadzieje, ze wiatr do tej pory sie odwroci i bedzie fajna jazda....Pozdrowienia
Kazik



6 wrzesnia 2006   22:37 GMT
Robert...wyplynelismy o godz 0900 PST. Zmienilismy juz czas pokladowy aby psia wachta
przypadala w odpowiednim czasie i nie stracila swojego statusu. Nasz poz. 69 46.6N  13 45.6W.
Wlasnie udalo sie naszym Paktorom nawiazac komunikacje. Najpierw szlo lepiej a teraz tlko
600/min, ale idzie. Plyniemy ostro do wiatru na pelnych zaglach i silniku. Jest plytko wiec trzeba
uwazac. Rzeka Mackenzie wypluwa sporo plywajacego drewna wiec od czasu do czasu pojawiaja
sie przed jachtem jakies konary drzew. Pozdrowienia Kazik

5 wrzesnia 2006  17:51 GMT
Robert....poz. 69 40.4N  132 58.4W. Zblizamy sie do Toktuyaktuk. Na trawersie z prawej mamy
holownik ciagnacy dwa kontenery...z lewej niski lad. Ok. 10 mil do wejscia na nabieznik
wprowadzajacy do portu....woda jak lustro, widocznosc wspaniala. Na nibie sopro ptasich stad
ktrore juz pewnie uciekaja w cieplejsze strony. Dzieki za mapki i pogode...wspaniale. Pozdrowienia
Kazik (VA3KAS

4 wrzesnia 2006
Wytrzepalo nas troche...lecz pogoda zmienna jest...no i dobrze. Teraz plyniemy po spokojnym morzu
po "kilwaterze" slonca znaczonym tysiacami gwiazdeczek migotajacych na wodzie. Do Tuktoyaktu
juz tylko ok. 40 mil. Wlasnie Daniel przygotowal pyszny obiadek. Ci co na pokladzie ciesza sie
widokiem wielorybow...slychac co jakis czas "o zobacz z lewej dwa wieloryby"....i tak mija
czas....Pozdrowienia....Kazik Z ZALOGA (VA3KAS)


Poz 69 53.9N 132 21.8W.  Time: 0011 UTC


3 wrzesnia 2006 14:35 GMT
Czesc Robert...wlasnie wrocilem z za steru...wspanialy wschod slonca...zapowiada sie jeszcze
jeden piekny, sloneczny dzien...wszyscy smacznie spia...ja z Danielem mam wachte...teraz Daniel
jedzie przez godzinke i tak na zmiane, az wachta dobiegnie konca. Nasza poz. 70 10.8N  123 20.6W.
Za jakies 25 Nm bedziemy na wysokosci Cape Parry. Na zalaczonym zdjeciu: Daniel za sterem i
wschodzace sloneczko,ktore mam nazieje, nie przestraszy sie tej puchowej kurtki i zostanie z nami
do konca dnia. Mamy lekki przeciwny wiatr. Jest to juz wplyw nizu z nad Alaski pchajacego sie na
NE. Mamy nadzieje, ze niz ten odwali dla nas dobra robote i odepchnie troche lody od wybrzeza
Alaski. Serdeczne pozdrowienia od zalogi.....Kazik (VA3KAS)


2 wrzesnia 2006 15:15 GMT
Robert...jak na razie plyniemy ciagle spokojnie...i na silniku...wiatr poszedl spac. Poz. 68 46.4N 114
13.4W. Tadziu z Ania na pokladzie...za pol godzinki wchodze ja z Danielem na psia
wachte...ostatniej nocy widzielismy przecudowna zorze polarna, moze i teraz natura urozmaici
nasza nocna wachte. Pozdrowienia Kazik


1 wrzesnia 2006  21:55 GMT
Robert...nasza poz. 68 22.2N  112 34.3W ...wlasnie przed chwilka doszedl nas od tylu lodolamacz
kanadyjskiego Coast Gaurd..zwodowali ponton i podplyneli do nas...przywiezli nam zdjecie
lodolamacza oraz mapy pogodowe i lodowe...porozmawili chwilke, powiedzieli, ze jak bedziemy w
Toktuyaktu to zapraszaja zobaczyc ich statek jak i udostepnia nam prysznice...bardzo mili i fajni
ludzie. Wiatr juz zdechl i idziemy na silniku robiac ok. 7 Kt. Pozdrowienia Kazik. W zalaczeniu zdjecia:


1 wrzesnia 2006  17:30 GMT
Poznalismy w Cambridge Petera. Jest to bardzo mily czlowiek...rowniez radioamator...ktory rowniez
pomaga zeglarzom przejsc NW Passage. Znalezli go chlopcy z Starego...mieli jednak klopoty z
komunikacja...slyszalnosc byla bardzo slaba i nie mogli wylapac slow...monitorujac ich rozmowe, a
bylo to w okolicach Pont Inlet, zawolalem Petera...uslyszam mnie i sie odezwal...zdziwiony byl
bardzo, ze pojawil sie jeszcze jeden Polski jacht. Teraz w Cambridge poznalem go
osobiscie...Podam namiary bo wiem ze krotkofalowcy lubia nowe kontakty a to jest ciekawa postac.
Mowilismy jemu o tobie i twojej waznej roli w naszym rejsie.

PETER   - Cambridge Bay

0030 UTC    6.224 MHz
0035 UTC    8.297 MHz
0040 UTC    4.149 MHz
0045 UTC    6.224 MHz

HAM:   VY0PS     (0 - ZNACZY ZERO)
MARINE LAND STATION    XNR79

pOZDROWIENIA kAZIK


31 sierpnia 2006 20:29 GMT
Robert...wyszlismy z Cambridge ok. 1300EST . mamy mocny wiatr z tylu wiec zapowiada sie dobra
jazda. Poz. 69 02.2N 105 11.3W. Chlopcy ze Starego zrobia jeszcze male nurkowanie w Cambridge
Bay i rowniez rusza w dalsza droge. Pozdrowienia Kazik

31 sierpien 2006 14:54 GMT
Czesc Robert...budzi sie jeszcze jeden dzien i pora opuscic Cambridge. Zaloga jeszcze dosypia w
cieplutkich spiworkach, ale wnet bedzie trzeba ruszac. Mamy mocny wschodni wiatr ok. 30 Kt. wiec
troche pewnie podgonimy. Do Toktuyaktu mamy w miare czysta droge. Dalej bedzie sporo lodu
wiec prosze sledz sytuacje lodowa kolo Alaski - od Toktuyaktu do Point Barrow. Wczoraj przeszlismy
sie zobaczyc szczatki jdnego ze statkow Anundsena..czesc wystaje z wody...historia.
Zatankowalismy paliwo, wymienilismy olej w silniku, sprawdzilismy czy wszystko jest OK. i w droge.
Stary rowniez dzisiaj wychodzi...plyniemy zazwyczaj razem w niewielkiej odleglosci komunikujac sie
ze soba i wymieniajac pozycje. Jak wiesz przejscie  obu jachtow przez NW Passage stalo sie
wspolnym przedsiewzieciem...co ustalilismy w Godhaven and Disko i tego sie trzymamy.
Serdeczne pozdrowienia od Nektona i Starego...Kazik


28 sierpnia 2006 18:12 GMT
Robert...pedzimy co tchu do Cambridge...poz. 68 22.4N  100 25.1...Stary jest ok. 14 Nm za nami
(pozniej wyszli z Gjoa Haven). Caly czas mokro i wietrznie, przez chwilke pojawily sie gorki lodowe i
posypalo drobnym sniegiem. Zblizamy sie do Amundsen Island ktora oplyniemy od poludnia i
prosto na Cambridge...po drodze na wysokosci Jenny Lind Island spodziewamy sie troche lodu a
nastepnie przy Victoria Island. Pozdrowionka...Zaloga Nektona  ....VA3KAS
28 sierpnia 2006  15:46 GMT
CZesc Robert...poz. 68 29N  99 49W. Plyniemy w silnym NW wietrze pod malym fokiem i silniku. Na
pokladzie zimno i mokro, bierzemy duzo wody na poklad i pada drobny deszcz...pociesza nas fakt,
ze cisnienie poszlo mocno w gore i juz zaczyna sie przejasniac...nastroje swietne..pod pokladem
cieplutko...piecyk pracuje 24 na dobe...pozdrowienia Kazik i zaloga.

27 sierpien 2006 22:30 GMT
Robert..wlasnie opuszczamy Gioa Haven i kietujemy sie na Cambridge. Pozdrowienia Kazik.

27 sierpien 2006
Czesc Robert...jeszcze w Gjoa Haven. Po kosciolku ruszamy w dalsza droge. Wieje i pada
deszcz...blogoslawimy nasz piecyk, bez ktorego byloby nieciekawie. Pozdrowienia Kazik


26 sierpien 2006 - 13:25 GMT
Robert...jestesmy na podejsciu do Gjoa Haven, jeszcze za 3 godz. i powinnismy byc w
porcie..wokolo mgla i siapi deszcey. Nasz poz. 68 37.1N 95 24.5W. Radar nic nie pokazuje wiec
walimy ile sie da...wiemy ze zima moze przyjsc w kazdej chwili i ze trzeba wykorzystac dobre warunki
nawigawigacyjne ile sie da. Pozdrowienia Kazik

25 sierpnia 2006 21:30 GMT
Czesc Robert...nawet nie zauwazylem kiedy przeszlyu maile. Jedziemy teraz przez James Ross
Strait, jest magla...poz. 69 44.6N 95 59.2W. Nie moglem cie zlapac na radio...slyszalem
niemcoe...jak przejedziemy ciasne miejsce to postaram sie przeslac kilka zdjec....Dziek Kazik

25 sierpnia 2006 18:25 EST
Kochani...serdeczne pozdrowienia z poza kregu polarnego. Przeszlismy juz Bellot Strait i gnamy
dalej co kon wyskoczy. Nastepny cel to Gjoa Haven gdzie dobierzemy paliwo i sie troche ogarniemy.
Plynac przez Lancaster Sound nawiazalismy kontakt z Jean (Sarnia Ice Service of Canadian Coast
Guard). .Bardzo ucieszyl sie, ze nawiazalismy z nim kontakt....myslal juz, ze zrezygnowalismy z rejsu
co go bardzo zmartwilo poniewaz warunki w tym roku sa bardzo korzystne. Powiedzial, ze sie nami
zaopiekuje i bedzie podsylal sytuacje lodowa w miare naszego progresu. Musze przyznac, ze Coast
Guard jest dla nas bardzo przychylnie nastawiony...bardzo mili ludzie. Kilka dni temu Plynac z
Lancaster Sound do Bellot Strait zobaczylem za soba lodolamacz Coast Gauardu na tle pieknie
wschodzacego slonca...za moment uslyszalem wolanie przez radio...zapytali nas czy wszystko w
porzadku, jak samopoczucie itd...odpowiedziale, ze wszystko OK., ze zaloga odpoczywa po sztormie
na Lancaster, i ze podazamy w kierunku Bellot Strait...na to uslyszalem ...bedziemy was wyprzedac,
ale aby nie zaklucic waszego spokoju nasza fala to odejdziemy mocno w prawo i miniemy was
trzymajac odpowiednia odleglosc...milej zeglogi...tak zaczal sie piekny sloneczny dzien w
arktyce...korzystajac z pogody zakotwiczylismy przy Fury Beach i zeszlismy na lad szukac sladow
historii. Oczywiscie juz jak tylko zblizylismy sie do brzegu pojawil sie bialy misio - potezne bydle.
Popatrzyl, poniuchal i sie zmyl...i dobrze bo czulismy sie lepiej bez jego towarzystwa. No coz,
spacerujac tutaj po ladzie zawsze mamy ze soba bron, tak na wszelki wypadek...nigdy nie wiesz
kiedy sie ta bestia pojawi i jakie bedzie miala zamiary. Generalnie jednak unikamy bezposredniego
kontaktu z misiami, poniewaz nie chcemy do nich strzelac w obronie wlasnej, to w koncu jest ich
krolestwo wiec niech sie nim ciesza. jak juz wspomnialem warunki lodowe so dobre i zacheceni
przez Jeana gnamy dalej na zachod. Acha, plynie z nami Polski jacht Stary. Bardzo fajna zaloga.  
Pozdrowienia od calej zalogi Nektona....Kazik (VA3KAS)

25 sierpnia 2006 - 18:10 EST
Robert...poz.72 26.3N  96 50.0W. Plyniemy do Gjoa Haven. Wiatr korzystny ale pod
prad...pomagamy sobie silnikiem aby trzymac predkosc...czas nagli. Pada deszcz ale nie jest zbyt
zimno...da sie wytrzymac. Wlasnie odwalilem moja dzialke przy sterze i teraz ster przejal Daniel,
czyli moj partner wachtowy. Nastroje dobre. Jak bedzie dobra propagacja to oczywiscie podesle
zdjecia o ktore prosiles. Dzieki za pogode...pozdrowienia Kazik (VA3KAS)

24 sierpnia 2006 - 20:23 EST
Robert...wlasnie przechodzim slynny Bellot Strait jestesmy juz prawie w polowie...poz. 71 59.4N  94
59.0W. Lecimy z pradem pod pelnymi zaglami...co za uciecha...zaczyna sie nowy etap poniewaz
teraz naszym celem jest przejscie calego NW Passage...im dalej sie bedziemy posuwac tym
mniejsze szanse na odwrot...jestesmy dobrej mysli...wiemy jednak ze natura plata figle i ze zima
moze tutaj zawitac lada chwila...przed nami jeszcze dluga droga...nastepny potoj to Gjoa Haven.
Tam wezmiemy aliwo do pelna, pranko =, mycieno i dalej w droge. W zaloczeniu kilka zdjec.
Pozdrowienia Kazik
0045   w lodach przy Ilulissat, pozostale to widak z Fury Beach na Nektona...tam wlasnie
spotkalismy niedzwiedzia.

23 sierpnia 2006 - 14:41 EST
Robert...stanelismy na kotwicy przy Fort  Ross - wschodnie wejscie do Bellot Strait...ok. 13 EST
ruszymy dalej z korzystnym pradem przez ciesnine (ciesnine ktora nie tak czesto otwiera sie dla
zeglugi jachtowej). Jest teraz 0930 EST, Poz. 70 00.6N  94 13.8W.  Pozdrowienia...Kazik

23 sierpien 2006 - 21:00 EST
Robert...stanelismy przy Fury Beach...pogoda wspaniala..jak kotwiczylismy przyplatal sie
niedzwiedz...wyrosl jak z pod ziemi...ale nie byl chyba nami zbyt zainteresowany bo sobie
poszedl...w czasie gdy ja Gerus i Daniel penetrowalismy wybrzeze...chlopcy nalapali Arctic Char i
teraz jemy swiezutka rybke, oczywiscie  razem z zaloga Starego...za godzinek lub tez dwie ruszamy
dalej...poz. 72 48.6N  91 55.8W...Pozdowienia Kazik

23 sierpnia 2006 - 13:10 EST
Witaj Robert....i znowu nastepny dzien na wodzie...tym razem spokojnej, bez fal i wiatru...okolo 0500
pojawil sie za nami lodolamacz Coast Guard...wywolal nas na radio, spytal jak tam samopoczucie,
czy wszystko jaest OK i oznajmil, ze zmieni kurs na prawo i bedzie czymal odpowiednia odleglosc
od nas przy wyprzedzaniu aby jego fala nie zaklucila naszego spokoju...dobrze wiedzieli, ze po
wczorajszym sztormowaniu zaloga spi mocno pod pokladem wiec nie chcieli ich budzic...bardzo
milo...czujemy sie tutaj naprawde chciani...wydaje nam sie ze bardzo chca aby nasza wyprawa sie
powiodla, co oczywiscie podnosi nas na duch. Nasdza Poz. 73 11.1N  90 12.5W  plyniemy kursem
234 T w kierunku Fury Beach gdzie staniemy na godzinke czy tez dwie po czym ruszymy w dalsza
droge. Nastroje bardzo dobre i optymistyczne...pozdrowienia Kazik (VA3KAS)
 

 
     
  Dalszy ciąg relacji >> http://www.anchorsat.com/NektonText2.html  oraz http://www.anchorsat.com/NektonText3.html